"A gdy serce Twe przytłoczy myśl, że żyć nie warto,z łez ocieraj cudze oczy, chociaż Twoich nie otarto."
- Maria Konopnicka
niedziela, 8 kwietnia 2012
sobota, 31 grudnia 2011
Z Nowym Rokiem
Idź już Nowy Roku - tak mówi Rok Stary i znika z łzą w oku.
Z ostatnia kartką kalendarza zerwijcie wszystkie złe nastroje, zapomnijcie o wszystkich nieudanych dniach, przekreślcie niewarte w pamięci chwile i wejdźcie w Nowy Rok jak w nowej sukni wchodzi się na najwspanialszy bal świata
Z ostatnia kartką kalendarza zerwijcie wszystkie złe nastroje, zapomnijcie o wszystkich nieudanych dniach, przekreślcie niewarte w pamięci chwile i wejdźcie w Nowy Rok jak w nowej sukni wchodzi się na najwspanialszy bal świata
Z okazji nadchodzącego Nowego 2012 Roku życzę Wam
szczęścia, co radość daje,
miłości, co niesie pokój,
zdrowia, co rodzi wytrwałość,
wiary, co nadzieje prowadzi,
dni wypełnionych do końca,
nowych wschodów słońca.
miłości, co niesie pokój,
zdrowia, co rodzi wytrwałość,
wiary, co nadzieje prowadzi,
dni wypełnionych do końca,
nowych wschodów słońca.
Pozdrawiam serdecznie Miriam
niedziela, 30 października 2011
Memento mori
Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to, co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie, że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego
Nie bądź pewny, że czas masz, bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stad odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się nie umierać
kochamy wciąż za mało i stale za późno
Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny
Spieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Ks. Jan Twardowski i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą
Już za kilka dni Zaduszki. To dzień kiedy pamięcią powracamy do naszych zmarłych. W tym dniu będziemy patrzeć na chybocące smutnie światełka i przypominać sobie naszych bliskich w rożnych sytuacjach, tak bardzo realnych, krążących cichutko wśród nas. Zaduszki od zawsze były przenikaniem świata żywego i tego zmarłych. Nasi przodkowie wierzyli, że zmarli w tym dniu odwiedzają swoje domy, krewnych, biorą udział we mszach odprawianych przez nieżyjących księży. Jedzą pija, cieszą się jak, gdyby znowu zdobyli świat żywych. Zwyczaje, pogrzeby towarzyszące śmierci świadczyły o tym, że zmarli nie różnią się od nas zbytnio, że ich pragnienia, potrzeby są bardzo podobne do naszych. Zapewne słyszeliście jak postępowano w dawnych czasach przy samej śmierci. Do umierającego przychodził ksiądz, spowiadał, namaszczał świętymi olejami, a kiedy śmierć zbyt długo nie przychodziła, co mogło na sądzie ostatecznym być poczytane jako dowód bardzo grzesznego życia, to trzeba było ją przyspieszyć i uczynić lżejszą. Zdarzało się więc, że umierającemu wyciągano poduszkę spod głowy, kładziono na ziemi, okadzano ziołami, chodzono z gromnicą dookoła umierającego i śpiewano specjalne modlitwy. Często sam umierający pomagał ludziom w tych śpiewach, choćby szeptem wymawiał słowa:"Żegnam Cie mój świecie wesołyTych godzin było, aż 12, ostatnia zwrotka brzmiała:
już idę w śmiertelne popioły
rwie się życia przędza
bije pierwsza godzina
Zegnam Was rodzice kochani
znajomi krewni i poddani
za łaskę dziękuję
z opieki kwituję
Żegnam Was mili przyjaciele
mnie czas pod głaz grobowy ściele ,
gdy śmiertelne oczy
wieczny sen zamroczy
bije trzecia godzina.
Żegnam Was, godziny cukrowe
Momenta i dni koronowe
Już zegar wychodzi ,
index nie zawodzi
do wiecznego spania
śmierć duszę wygania
już dwunasta godzina.
sobota, 8 października 2011
Kiedy krytyka boli .
Trzeba mieć w sobie wiele miłości, aby nasza krytyka skierowana przeciwko innemu człowiekowi wyszła mu na dobre.
Mikołaj Gogol
Witajcie! Nie tak dawno zostałam skrytykowana przez bliska mi osobę, tzn. wtedy wydawało mi się, że ona mnie "skrytykowała". Moja reakcja na to co mi powiedziała była zaskakująca . Zachowałam się jak mała dziewczynka. Obraziłam się na nią , po czym przystąpiłam do kontrataku. Następnie naburmuszyłam się (strzeliłam focha ) i nie odzywałam się do niej z 10 minut. Całe szczęście, że mowę odbiera mi na krótko. Nie umiem się długo gniewać.
Musze się przyznać, iż w tamtym momencie jej słowa bardzo mnie zabolały. Pewnie dlatego, że pochodziły od osoby mi bliskiej. Od której oczekuje akceptacji , bo przecież dla każdego z nas poczucie, że jest się akceptowanym, kochanym, że spełniamy oczekiwania zwłaszcza osób najbliższych jest najważniejsze. Słowa, jakie usłyszałam pochodziły od osoby na której mi zależy, którą darzę uczuciem, szanuję i z której opinią bardzo się liczę. Myślę, że dlatego tak zareagowałam , bo ta " krytyka " dotyczyła również sprawy dla mnie niezwykle ważnej. Często słowa jakie słyszymy od żony, męża, dzieci , ukochanka, tak bardzo nas ranią, że odbieramy je jako odrzucenie. Ja zareagowałam jak przystało na baraniastego bliżniaka kontratakiem i naburmuszeniem. Są też i takie osoby, które na słowa krytyki chowają się w sobie, wycofują się, ulegają tej krytyce i przyjmują postawę ofiary. Tłumaczą się, przepraszają, usprawiedliwiają się, korzą . Dochodzą do wniosku, że są beznadziejne, że to wyłącznie ich wina, że do niczego się nie nadają. Są również takie, które tłumią swoje emocje i nie pokazują na zewnątrz jak krytyka ich mocno boliponiedziałek, 26 września 2011
Zazdrość w związku zabija miłość
Był sobie ptak obdarzony parą doskonałych skrzydeł o bajecznie barwnych piórach, stworzony do swobodnego szybowania w przestworzach, ku radości tych, którzy obserwowali go w locie.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna. "Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci". Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.
Pewnego dnia ptaka tego zobaczyła młoda kobieta i zakochała się w nim bez pamięci. Serce jej mocno zabiło, oczy zalśniły z zachwytu, gdy patrzyła, jak z gracją szybuje po błękitnym niebie. Ptak poprosił ją, by mu towarzyszyła, i polecieli razem w pełnej harmonii. Kobieta podziwiała, czciła, wielbiła ukochanego ptaka.
Lecz pewnego dnia pomyślała: "A może on zechce odkryć dalekie krainy, poznać odległe zakątki świata?". I przestraszyła się własnych myśli. Przestraszyła się, że już nigdy nikogo tak mocno nie pokocha. I obudziła się w niej zazdrość, zazdrość o to, że ptak umie latać.
Poczuła się samotna. "Zastawię na niego pułapkę - pomyślała. - Następnym razem, gdy się pojawi, już ode mnie nie odleci". Ptak, który również był bardzo zakochany, przyfrunął do niej nazajutrz. Wpadł do klatki i nie mógł się już z niej wydostać - stał się więźniem.
Kobieta napawała się jego widokiem. Był przedmiotem jej gorącej namiętności, pokazywała go przyjaciółkom, które wzdychały: "Naprawdę cudowny! Jaka jesteś szczęśliwa!". Jednak z biegiem czasu zaszła w niej zadziwiająca przemiana: ponieważ ptak stał się jej własnością i nie musiała już go zdobywać, przestał ją interesować. A on, nie mogąc już latać, z dnia na dzień pogrążał się w coraz głębszym smutku, pióra mu wyblakły, skrzydła opadły - a kobieta zwracała na niego uwagę tylko wtedy, kiedy przynosiła mu jedzenie.
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
- Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta.
- Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć
Pewnego dnia, gdy podeszła do klatki, okazało się, że ptak jest martwy. Wpadła w rozpacz i odtąd ani na chwilę nie przestawała o nim myśleć. Ale nie pamiętała o klatce, pamiętała tylko dzień, kiedy ujrzała go po raz pierwszy, jak szybował wysoko w obłokach, swobodny i szczęśliwy.
Gdyby mogła przyjrzeć się sobie samej, zrozumiałaby, że tym, co tak naprawdę wzruszało ją w ukochanym, była jego wolność, ciekawość świata, energia jego silnych skrzydeł.
Utraciła sens życia i śmierć zapukała do jej drzwi.
- Czemu przyszłaś? - zapytała ją udręczona kobieta.
- Abyście mogli być znów razem - odpowiedziała śmierć. - Gdybyś pozwoliła mu odlatywać i wracać, kochałabyś go i podziwiała do dzisiaj. Teraz jestem ci potrzebna, byś mogła go odnaleźć
Czarodziejki z forum DobryTarot zainspirowały mnie do napisania tej "notki". Jedna z nich napisała o kontroli w związku. Wiele czynników wpływa na taka postawę. Najgorsza z nich jest zazdrość i właśnie o tym chciałabym napisać parę słów. Tym bardziej, że 90% pytań w trakcie sesji Tarota to pytania o zwiazek. Psycholog Gordon Clanton (1977) definiuje zazdrość jako:
"uczucie niezadowolenia objawiające się jako lęk przed utratą partnera, lub jako poczucie dyskomfortu spowodowane rzeczywistym lub wyobrażonym doświadczeniem relacji partnera i osoby trzeciej”.
poniedziałek, 19 września 2011
Kocie zaklęcia i wrózby
"Nie płacz królewno. Gdybym Ci przyniosła zwierzę, które ma oczy ze szmaragdów i mimo to nikt mu ich nie ukradnie, taaakie wąsy i mimo to nie jest mężczyzną, futro, z którego sypia się iskry i mimo to nie pali się ono na nim, stópki jedwabne i mimo to nigdy ich sobie nie zedrze, a w kieszonkach ma szesnaście noży, i mimo to nie pokroi sobie nimi mięsa - może byś już nigdy nie zapłakała?"
Karel Ćapek - Wielka Bajka Kocia
Pierwsze" koty za płoty" Takie właśnie słowa napisałam na końcu pierwszego wpisu na swoim blogu. Zabrakło: "Tfu,tfu na czarnego kota "!!!
Na pewno ogromny wpływ na tak złą reputację kota miało chrześcijaństwo. Kot uosabiał wolność, urodę i seksualność. Musiał więc stać się kozłem ofiarnym, nie było innego wyjścia. Czy wiecie, że za rzekome obcowanie z kotem (jako obraz diabła) rozbito zakon templariuszy? Co powoduje, że jesteśmy przesądni, że zabezpieczamy się zaklęciami ? Pewnie tajemniczość budzi w nas lęk, a lęk rodzi przesądy. Złą reputacje miały zwłaszcza czarne koty. W jednej z polskich legend czytamy :
"Lud z okolic Krościenka opowiada, że czarny kot po siedmiu latach przemienia się w diabła. Kot zdaniem mieszkańców wielu okolic naszego kraju ma "złego" w oczach, bo zjadł diabła w postaci myszy. Od tej pory czart nigdy z kota nie wychodzi, umiejscawiając się w kocich oczach."
środa, 14 września 2011
O Kocie nie tylko w Tarocie.
.
Kot w pustym mieszkaniu
Umrzeć - tego nie robi się kotu. Bo co ma począć kot w pustym mieszkaniu. Wdrapywać się na ściany. Ocierać między meblami
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła. Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.
Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.
Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
I żadnych skoków pisków na początek . Wisława Szymborska
Kiedy czytam ten wiersz łzy same do oczu mi napływają ,wyobrażam sobie swego kota spacerującego po pustym domu i szukającego mnie.Widzę go naburmuszonego ,obrażonego i słyszę jak się drze na całe osiedle .Nie powiem to mu najlepiej wychodzi!.No to już wiecie .
Mam kota ....i muszę Wam powiedzieć - w życiu bym nie przypuszczała ,że coś takiego pokocham i będę miała w swoim domu .Co innego pies ,ale kot?Kot może być wkurzający...i to jeszcze jak!!!On nie da się ułożyć jak pies .Z kotem trzeba iść na kompromis ,bo prędzej wylądujemy w szpitalu psychiatrycznym , niż zmienimy jego mentalność.Czasami jestem na niego zła ,ale gdy tylko usłyszę jego mruczenie i kiedy zaczyna ssać moje ubranie ,przy czym ubija mnie jak ciasto naprzemiennie obiema łapkami ,to ta złość mi przechodzi ,a uśmiech mam od ucha do ucha.Słyszałam,ze kot w ten sposób uspokaja siebie i nas .Chyba coś w tym jest.!Ostatnio doszłam do wniosku ,ze mój zmusza mnie do ruszania. .To fakt,przestałam się ruszać i całymi godzinami siedzę na kompie.Nie śmiejcie się tylko ze mnie, ale myślę ,ze on to zauważył ,bo jak inaczej wytłumaczyć, że mimo iż drzwi tarasowe są cały czas otwarte, to zwierzak od kilku tygodni ma ochotę wychodzić z domu innym wejściem ? Cóż on takiego robi, by zmusić mnie do wstania ?Podchodzi do drzwi tak długo skacze na klamkę ,aż sobie je otworzy .Schodzi po schodkach na dól. Staje przy drzwiach wyjściowych.... i drze w wniebogłosy jakby ktoś go ze skóry odzierał .Nie mam innego wyjścia jak wstać i mu otworzyć.Nie muszę Wam mówić jakie epitety wtedy cisną mi się na usta.
Kot był jest i będzie symbolem nauk tajemnych .Od zawsze sprawował opiekę nad nasza ziemią.Północna cześć naszego globu miała w swojej opiece kociogłowa bogini Freja. Południe kociogłowa bogini Bastet,która swoją siedzibę miała w Egipcie.Obie one były niezwykle piękne i seksowne, dlatego stały się patronkami płodności i odradzania życia . Koty w kartach Tarota rowniez występują. Wspomnę chociażby Królowa Buław w Tarocie Ridera -Waitea ,karta poniżej, czy w Tarocie Thotha Aleistera Crowleya zwłaszcza figury z dworu buław, to jednak na całe kocie talie musieliśmy trochę poczekać, ale o tym i o znanych kocich wróżbach następnym razem ...
Dziękuję za mile słowa i wsparcie.Pozdrawiam wszystkich ciepło.
Życzę miłego wieczoru i spokojnej nocy.
Życzę miłego wieczoru i spokojnej nocy.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

